SERBIA: Genialny Nemanja Radulowić

Mój przyjaciel Branislaw Markowić z Belgradu przywiózł mi trzy dni temu płytę CD Nemanji Radulowicia (Radulović) „Journey east“ (Podróż na wschód). To miód na moją duszę.

Nie wiem czy Branislaw, dla znajomych Branko, przyjaciel Polski, od lat 80. minionego wieku rozwijający współpracę gospodarczą jugosłowiańsko-polską, a obecnie serbsko-polską podarował mi płytę Radulowicia ot tak sobie, czy miał w tym ukryty cel? Jeszcze go o to nie spytałem. Muszę zadzwonić do niego.

Nemanja Radulowić jest sam w sobie fenomenalnym wirtuozem skrzypiec na skalę światową, ale „Zajdi, zajdi, jasno sonce“ w jego wykonaniu na tej płycie to cudo. Ta kołysanka Aleksandra Sariewskiego, macedońskiego kompozytora i pieśniarza, w stylu pasterskiego blusa lub jak kto woli fado jest moją ulubioną. Mimo że nie powinienem jej słuchać, bo zbyt mocno kojarzy mi się z filmem „Wybawca“ Predraga Antonijewicia, z Nataszą Ninkowić i Dennisem Quaido w rolach głównych, i ma się rozumieć od razu przypomina mi też wojnę domową w byłej Jugosławii i mój pobyt wówczas w Kosowie i Metochii, o czym chciałbym wreszcie zapomnieć. To bardzo mocny film, dramat, który nie może nie wzruszać, nawet największych twardzieli. Ten film z 1998 roku, mimo wszystko należy obejrzeć, bo on uczy, że „warto żyć za nadzieję“. Jest wydany w Polsce pod nazwą „Savior“.

Oj, gdyby kołysanka „Zajdi, zajdi, jasno sonce“ mogła być wykonana przez Nemanję Radulowicia z najpopularniejszym piosenkarzem macedońskim Tosze Proeskim, znanym z hymnu UNICEF „This World“, tragicznie zmarłym po wypadku 16 października 2007 roku, do którego doszło na autostradzie A3 Zagrzeb-Lipowac.

Cała płyta „Podróż na wschód“ jest świetna. Polecam. Są na niej prezentowane utwory bałkańskich kompozytorów, na przykład znanego nam dobrze Emira Kusturicy, Sonji Kalajić, Zorana Simjanowicia czy wspomnianego już wcześniej Sariewskiego, ale także Czajkowskiego, Brahmsa, Dworaka, Chaczaturiana, Szostakowicza, Prokofjewa, Williamsa i Monti. Radulowić to geniusz, a przy tym super facet. Dusza słowiańska, a serce bałkańskie, z domieszką węgierskiego i cygańskiego temperamentu. Nawet kto nie przepada za klasyką, od razu go pokocha. Nie napiszę, że to nasz słowiański Paganini, bo może się obrazić, aczkolwiek w to nie wierzę, bo nie można tak grać jak on nie będąc subtelnym.

O Nemanji Radulowiciu nie przeczyta się zbyt dużo po polsku nawet w internecie, a tam ponoć jest wszystko. Nie ma o nim choćby krótkiej notki biograficznej w polskiej Wikipedii. Nie posłucha się go w naszym polskim radio czy telewizji. O koncertach nie wspomnę. To efekt makdonaldyzacji Polski. Przepraszam: był w 1997 roku w Polsce na Międzynarodowym Konkursie im. Karola Lipińskiego i Henryka Wieniawskiego, a w 2008 roku występował w Gdańsku z orkiestrą Sinfonia Iuventus pod batutą Grzegorza Nowaka. A chciałoby się częściej go słuchać na żywo.

Muszę więc jeszcze kilka zdań o nim napisać. Urodził się 18 października w 1985 roku w Niszu. Był na początku kariery muzycznej uczniem wybitnego profesora Dejana Mihailowicia na Wydziale Muzycznym Uniwersytetu Belgradzkiego, a potem w niemieckim Saarbrücken u samego Joshua Epsteina, zaś staż wirtuozerii odbył u Salvatore Accardo we włoskiej Cremonie. Wielokrotnie wygrywał międzynarodowe konkursy. Lubi koncertować. Gra na skrzypcach z 1765 roku, wykonanych przez wybitnego lutnika Giovanniego Battisty Guadagniniego, które wypożyczono mu w Die Fritz-Behrens-Stiftung z Hanoweru. Mieszka aktualnie w Paryżu.

Hvala puno Branko za taki poklon!

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Bałkany, Belgrad, Europa, Francja, Jugosławia, Kosowo, Kosowo I Metochia, Macedonia, Mass media, Muzyka bałkańska, Nauka, Niemcy, Rebelia albańska w Kosowie i Metochii, Republika Serbii, Rozbicie Jugosławii, Serbia, Serbki, Serbowie, Skopje, Słowianie, Unia Europejska, Włochy, Zagrzeb | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

ALBANIA: Enver Hodża wiecznie żywy

Czy piękno idzie w parze z inteligencją? Chyba nie zawsze i nie wszędzie, jak pokazuje reportaż filmowy z wizyty finalistek międzynarodowego Konkursu Miss Globe 2017 w Muzeum Komunizmu w Tiranie.

Jutro w Tiranie odbędzie się finał konkursu Miss Globe 2017. Nie znam tej imprezy i niewiele konkretów jest o niej w internecie. Generalnie ponoć brend ma na nią tajemnicza osoba z Kanady, a konkursy najczęściej dotychczas były organizowane w Albanii i Turcji, również z udziałem naszych „misek“, z Polski. Kontakt dla chętnych, przez adres w Tiranie.

Jak to z konkursami piękności bywa, ich uczestniczki lub uczestnicy muszą być „piękni“ i wykazać się jakimś tam ilorazem inteligencji. Dobrze jak mają też układy wśród organizatorów, tak przynajmniej twierdzą dobrze zorientowani w temacie. Organizatorzy przy tego typu masowych imprezach nie muszą być, delikatnie mówiąc z kindersztubą. Wystarczy, że dobrze się prezentują na fotkach z dziewczętami. Przykład świeżutki z Tirany.

Organizatorzy tegorocznego międzynarodowego Konkursu Piękności Miss Globe 2017 w Tiranie zaproponowali finalistkom z 56 państw atrakcję w postaci wizyty w miejscowym Muzeum Komunizmu Bunk Art 2. „Miski“, uznawane za ambasadorki pokoju na świecie i misjonarki niosące pomoc i wsparcie najbiedniejszym tak się wczuły w powierzoną im rolę, że w tym komunistycznym bunkrze mizdrzyły się i plotły głupoty do kamery, jak na przykład przedstawicielka Filipin.

- To cudne miejsce, bo znajduje się pod ziemią, a w jej kraju muzea są na ziemi – tak wypowiedziała się dla miejscowej TV.

Widać dla kandydatek do międzynarodowego tytułu miss piękności „muzeum zbrodni“ to też dobre miejsce na zaprezentowanie swoich wdzięków. To takie subtelne połączenie piękna i śmierci. Organizatorzy z Albanii powinni od razu dostać od najwyższych swoich władz najwyższe odznaczenie państwowe. Public relations wyszedł im bowiem na medal. Taki kicz medialny zawsze dobrze się sprzedaje i cały świat z pewnością zakoduje sobie, że Albania to kraj „pięknych bunkrów“.

To prawda, że Albania jest krajem bunkrów. W czasach powojennego reżymu towarzysza Envera Hodży (1908-1985), komunisty na miarę Stalina, Mao, Pol Pota czy Ieng Sary wybudowano tam ponad 173 tysięcy bunkrów, z 221143 zaplanowanych na lata 1975-1983 przez 12 Plenum Komitetu Centralnego Albańskiej Partii Pracy w 1971 roku. Albania liczyła sobie wówczas około 3 miliony ludności, więc tak naprawdę każda rodzina albańska mogła się pochwalić własnym bunkrem. Stawiano je przed każdym blokiem mieszkalnym, domem, budynkiem użyteczności publicznej, przy drogach, a nawet na cmentarzach. Warto obejrzeć o tej „bunkieryzacji“ film albańsko-francusko-polski pod tytułem „Pułkownik Bunkier“, w reżyserii Kujtima Czaszku (Çashku), którego miałem okazję osobiście poznać przed laty i przeprowadzić z nim wywiad dla „Przeglądu Albańskiego“. Gra w tym filmie jedną z głównych ról nasza aktorka Anna Nehrebecka.

Bunk Art 2, po polsku Bunkier Art 2 w Tiranie przy ulicy Abdi Toptaniego to muzeum tortur, współczesnego barbarzyństwa, zakłamania, ateizmu i sykofantyzmu, dla wielu Albańczyków, jak również dla wielu obcokrajowców jest miejscem zadumy, ciszy po zmarłych w okropnych warunkach, jak nasz wybitny przedwojenny geolog, prof. Stanisław Zuber, zabity podczas śledztwa o rzekome szpiegostwo i sabotaż w jednym z więzień w Tiranie w 1947 roku. Śmiać się do kamery przy zdjęciach bestialsko zamordowanych to dla mnie osobiście, co najmniej gruby nietakt. Chyba że ktoś wyznaje inne wartości, to może się ze mną nie zgodzić. Wystawienie upudrowanych „misek“ w takim miejscu to nie jest li tylko głupota organizatorów. To Enver Hodża wiecznie żywy. A swoją drogą to po wejściu do środka one same powinny się zorientować gdzie są, jak im wcześniej nikt nie powiedział. I zachowywać się poważnie, jak na takie miejsce przystało.

W Muzeum Komunizmu w Tiranie wystarczy spędzić godzinę, dwie i mieć dosyć. Dosyć tamtych komunistycznych czasów w Albanii, gdzie „hodowano“ ludzką nową rasę, komunistów – niewolników. Obok eksponatów ilustrujących historię komunistycznego aparatu represji można zobaczyć  też podziemny apartament przygotowany dla I sekretarza APP Envera Hodży i jego rodziny na wypadek ataku atomowego na Albanię. Także pokój Mehmeta Szehu (Shehu), premiera Albanii w latach 1954-1981, zabitego na zlecenie swojego „wielkiego przyjaciela narodu“, bo zaczął stanowić dla niego konkurencję w polityce. Jest tam też m.in. pokój szefa sztabu wojska albańskiego, oficerów i sala poświęcona historii wojska. No i oczywiście jest miejsce na historię „bunkieryzacji“ kraju.

O wizycie międzynarodowych „globalnych piękności“ w Muzeum Komunizmu w Tiranie można przeczytać na portalu shqiptarja.com, a filmik o niej obejrzeć na http://bunkart.al/2/home lub YouTube. Pierwsza doniosła mi o tym oburzona przewodnicząca Towarzystwa Polsko-Albańskiego, dr Dorota Horodyska. I nie dziwię się jej.

Osobiście nie mam nic przeciwko takim „świątyniom zadumy“ nad przeszłością, ale w tym przypadku, z rozemocjonowanymi „miskami“, forma minęła się widać z treścią.

Opublikowano Albańczycy, Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanki, Albanolodzy, Albanologia, Bałkany, Film, Historia, Islam, Kinematografia, Kultura, Ludobójstwo, Mass media, Nauka, Stambuł, Tirana, Tradycja, Turcja, Turcy, Turczynki, Turystyka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

MACEDONIA: Aleksandra Macedońskiego przepędził nasz król Lechita II Chytry

Wielki Aleksander Macedoński został przepędzony z naszej słowiańskiej ziemi. Kronikarze przemilczają ten fakt, bo chwały on tym nie przysporzył ówczesnym Macedończykom.

Tak przynajmniej twierdzi Janusz Bieszk, kontrowersyjny pisarz historyczny z Gdyni, który od lat bada przeszłość Słowian i stara się popularyzować tezę o istnieniu w czasach starożytnych i jeszcze w średniowieczu prasłowiańskiego Imperium Wielkiej Lechii.

Aleksander Wielki około roku 340 p.n.e. został wysłany przez swego ojca króla Filipa II na podbój Ilirii i Panonii. Podczas tej wyprawy dowiedział się o niepokornych Lechitach, żyjących na północy Europy. Z żądaniem złożenia mu hołdu i trybutu od razu wysłał swoich posłów do Krakowa, który wówczas nazywał się według Kroniki Dzierzwy – Caradom, a za Wincentym Kadłubkiem przeszedł też do literatury jako Caraucas,. Nasi przodkowie wysłanników Wielkiego Aleksandra przyjęli wrogo i w końcu ich zabili. Niezwyciężony Aleksander uznał to za „obrazę majestatu“ i wyprawił się na nasze ziemie. Prawdopodobnie przez Bramę Morawską wkroczył wraz z wojami z Panonii na teren Lechii i spustoszył nam Śląsk oraz ziemię krakowską. Jednak nasi rycerze dowodzeni przez króla Lechitę II zwanego Chytrym zorganizowali kilka kontrataków i zmusili najeźdźcę do opuszczenia Lechii.

Bieszk zapewnia w swojej pracy „Słowiańscy królowie Lechii – Polska starożytna“, wydanej w 2015 roku przez historyczno-wojskową oficynę Bellona w Warszawie, że znalazł dowody na porażkę Aleksandra Macedońskiego na naszej lechickiej ziemi we franciszkańskiej Kronice Dzierzwy, w której przytacza się korespondencję listowną na temat tej wyprawy między młodym Aleksandrem Macedońskim, a jego nauczycielem, sławnym Arystotelesem.

Aleksander się chwalił, że „nam się bardzo dobrze wiedzie przeciwko Lechitom“, a słynne miasto Caranthas i inne przyległe „zawojowaliśmy szczęśliwie“. Co było oczywiście nieprawdą

Kronikarze potwierdzili, że istniał zbiór kilkuset listów pisanych między Aleksandrem a Arystotelesem. Bieszk nie wie, czy Dzierzwa i Kadłubek mieli dostęp do tych listów czy ich kopii. Ale ponoć jedenastu naszych kronikarzy opisywało w przeszłości najazd Aleksandra na Lechię. Bieszk się dziwi: dlaczego polscy naukowcy im nie wierzą?

Wierzyć nie wierzyć? Jedno jest pewne, że nasi naukowcy, historycy i archeolodzy wolą badać przeszłość Egipcjan czy Indian, a nie własną słowiańską. Przypominam sobie, jak przed laty pisała o tym „Rzeczpospolita“, że tak naprawdę były to wyrzucanie pieniędzy z budżetu polskiej nauki „przez okno”. Mogę zrozumieć, że w PRL zakazywano prowadzenia badań archeologicznych na terenie Polski, przez co tak dobrze rozwijały się nasze badania archeologiczne w Afryce. Ale dlaczego dziś jeszcze w szkołach uczy się historii Polski dopiero od czasów Mieszka I? A co było wcześniej? Bieszk pisze o plemiennym Imperium Lechitów, którego historia sięga XVIII wieku p.n.e. To było potężne państwo, którego bali się nie tylko Grecy-Hellenowie, Rzymianie, Bizantyjczycy, Macedończycy, Frankowie a nawet Persowie. Imperium Lechitów upadło w 840 roku n.e. w rezultacie zagranicznego, geopolitycznego spisku i otruciu w czasie uczty 20 lechickich książąt. Jednak tę historię też utajniana się. Ktoś chce nam ukraść słowiańskość.

Dobrze, że o antycznej historii Słowian w Europie piszą też zagraniczni naukowcy. W Serbii na przykład popularyzuje ten temat Jovan Deretić, który stara się udowodnić, że nasi bracia Serbowie mają też dłuższą niż się oficjalnie mówi historię, sięgającą 2000 roku p.n.e.

Opublikowano Bałkany, Chrześcijaństwo, Europa, Geopolityka, Grecja, Grecy, Hellada, Historia, Iliria, Macedończycy, Macedonia, Mass media, Nauka, Polacy, Polityka, Polska, Republika Serbii, Serbia, Serbki, Serbowie, Słowianie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

SERBIA: Katalonia nie może być niepodległa, a Kosowo może?

Prezydent Serbii Aleksandar Wuczić postawił publicznie biurokratom w Europie pytanie: Dlaczego według nich niedzielne katalońskie referendum o niepodległości jest nieważne, a te same mocarstwa zachodnie, które karcą dziś Katalończyków w 2008 roku uznały serbskie Kosowo jako państwo i oddały je Albańczykom?

Odpowiedź jest co najmniej naciągana, a dosadnie mówiąc – obłudna. Komisja Europejska uważa, że problemu Kosowa i Metochii nie można porównywać z Hiszpanią tylko dlatego, bo ona jest członkiem Unii Europejskiej.

Słowem: „rebus sic stantibus“, a po ludzku tłumacząc, uznanie Kosowa było w interesie USA i ich sojuszników, podczas gdy Katalończycy na to tak łatwo sobie nie pozwolą. Przytoczona klauzula łacińska w szerszym ujęciu powinna być rozumiana jako „wszelkie koncepcje czy rozstrzygnięcia ustawowe, mające na celu zmianę pierwotnego stosunku zobowiązaniowego ze względu na nieoczekiwaną zmianę stosunków społecznych, towarzyszących powstawaniu tego zobowiązania“. Bo sprawy przybrały taki obrót.

Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że biurokraci zachodni stosują rasistowskie zasady w stosunku do państw południowo i środkowoeuropejskich. Na marginesie: nas też tak neokolonialnie traktują. Warto to sobie w końcu uświadomić.

Porównywanie problemów z Kosowem i Katalonią tłumaczy 3 bm. internetowa Rosyjsko-Serbka Agencja Informacyjna „Gazeta“. Pyta Slawkę Kojić, eksperta od prawa międzynarodowego: Czy Serbia skorzysta na nowym definiowaniu prawa do niepodległości.

- Komisja Europejska inaczej traktuje pod względem prawnym państwa członkowskie, a inaczej spoza Unii Europejskiej – twierdzi Kojić. – Te drugie nie mają tych samych praw i obowiązków w porządku prawa międzynarodowego, co jest sprzeczne z podstawowymi zasadami prawa międzynarodowego, które są podstawą Karty Narodów Zjednoczonych. Mając to na uwadze te same państwa w każdym przypadku muszą rozważać deklarację uznania. Przykład uznania niepodległości Kosowa świadczy więc o istotnej zmianie okoliczności, które nie istniały w chwili wyrażania uznania dla Kosowa.

W międzynarodowym porządku „Deklaracja o przyjacielskich stosunkach przewiduje, że wszystkie państwa mają te same prawa i obowiązki, a członkowie wspólnoty międzynarodowej są równoprawni wobec siebie, niezależnie od swojej kondycji ekonomicznej, socjalnej czy politycznej“.

Światowe mocarstwa zmieniając granice na Bałkanach, to jest poza Unią Europejską nie liczyli, że „wirus separatyzmu“ dotrze do jej drzwi. Tymczasem aktualnie sytuacja wewnętrzna jest bardzo poważna dla jedności Unii.

- To jest najlepszy przykład podwójnych standardów i hipokryzji polityki światowej – przestrzega prezydent Serbii Aleksandar Wuczić.

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Albańczycy, Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanki, Amerykanie, Bałkany, Belgrad, Dyplomacja, Geopolityka, Historia, Jugosławia, Jugosłowianie, Kosowo, Kosowo I Metochia, Mass media, Nauka, Polityka, Rada Bezpieczeństwa ONZ, Rebelia albańska w Kosowie i Metochii, Republika Serbii, Rosja, Rosjanie, Rozbicie Jugosławii, Samozwańcza Republika Kosowa, Serbia, Serbki, Serbowie, Stany Zjednoczone, Słowianie, Unia Europejska, USA, Zbrodnie Wyzwoleńczej Armii Kosowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

ALBANIA: Zmarł wybitny albanolog Robert Elsie

Wczoraj, w wieku 67 lat zmarł językoznawca i literaturoznawca, a przede wszystkim znany na całym świecie wybitny albanolog, dr Robert Elsie, Kanadyjczyk, niemieckiego pochodzenia.

Dr Robert Elsie urodził się 29 czerwca 1950 roku w Vancouver w Kandzie, zmarł 2 października 2017 roku w Bonn w Niemczech. Studia wyższe ukończył w 1972 roku na University of British Columbia w rodzinnym mieście, uzyskując dyplom z zakresu filologii klasycznej i językoznawstwa. Potem przeprowadził się do Europy i kontynuował pracę naukową na Freie Universität Berlin oraz na uniwersytetach École pratique des hautes études i Paris IV w Paryżu, także w Dublin Institute for Advanced Studies i na Uniwersytecie Bońskim. Dysertację doktorską obronił w 1978 roku w Instytucie Językoznawstwa w Bonn.

Po upadku reżymu Enwera Hodży w Albanii, Robert Elsie wspierał proces odnowienia i normalizacji stosunków dyplomatycznych RFN z Albanią. W latach 1982-1987 pracował w niemieckim ministerstwie spraw zagranicznych jako tłumacz. W politykę międzynarodową zaangażował się ponownie w 2002 roku, współpracując z Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla Byłej Jugosławii. Do 2006 roku był tłumaczem podczas wątpliwego z punktu widzenia prawa międzynarodowego procesu serbskiego przywódcy Slobodana Miloszewicia. Generalnie jednak od 1987 roku pracował jako tłumacz z języka albańskiego na niemiecki. Dobrze też radził sobie z językiem serbsko-chorwackim i greckim. Był tytanem pracy. Każdy kto interesuje się poważnie literaturą i kulturą albańską zna jego prace.

Podstaw albańskiego uczył się m.in. w Albanii i Kosowie. Z czasem poświęcił się albanistyce bez reszty. Ma na swym koncie wiele tłumaczeń z albańskiej literatury pięknej i dzieł kultury ludowej, esejów dotyczących tematów albańskich na języki niemiecki i angielski. Jest też autorem słowników i opracowań poświęconych literaturze albańskiej. Również w języku polskim ukazało się kilka jego cennych prac, tzw. zeszytów o literaturze albańskiej, przetłumaczonych w Toruniu przez prof. Irenę Sawicką.

Za popularyzację na świecie literatury i kultury albańskiej, a także historii Albanii i Kosowa został w 2013 roku odznaczony przez prezydenta Albanii Bujara Niszaniego „Medalem Wdzięczności“.

Roberta poznałem w latach 80. minionego wieku w Prisztinie podczas seminariów języka, literatury i kultury albańskiej. Bodaj z trzy razy otrzymaliśmy wakacyjne stypendia Uniwersytetu w Prisztinie w tym samym czasie. Potem, gdy usiłowałem szlifować język albański w Warszawie u wspaniałej Pani Olimbi Rosochackiej, nauczycielce języka albańskiego z Elbasanu, przez jakiś czas korespondowaliśmy z Robertem. Do wczoraj nie wiedziałem, że Robert od pewnego czasu poważnie chorował na MND (motor neuron disease).

Będzie go wszystkim w „świecie albańskim“ bardzo brakować.

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Albańczycy, Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanki, Albanolodzy, Albanologia, Ateny, Bałkany, Belgrad, Dyplomacja, Europa, Federalna Republika Jugosławii, Francja, Grecja, Historia, Islam, Jugosławia, Jugosłowianie, Kanada, Kosowo, Kosowo I Metochia, Macedonia, Mass media, Nauka, Niemcy, Niemiecka Republika Demokratyczna, Polityka, Polska, Prisztina, Rebelia albańska w Kosowie i Metochii, Republika Federalna Niemiec, Republika Serbii, Rozbicie Jugosławii, Rzeczpospolita Polska, Samozwańcza Republika Kosowa, Serbia, Serbki, Serbowie, Słowianie, Tirana, Tradycja, Turystyka, Zbrodnie Wyzwoleńczej Armii Kosowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

SERBIA: Niemcy są winni Serbom 355 miliardów dolarów

Nie tylko my zamierzamy domagać się od Niemców odszkodowania za straty wyrządzone nam przez niemieckich nazistów podczas II wojny światowej. Serbowie obliczyli, że Niemcy są im winni 355 mld dolarów i nie zamierzają tego odpuścić.

Dragan Novović, przewodniczący Komitetu Sterującego Stowarzyszenia Ofiar II Wojny Światowej Serbii potwierdza, że rozmowy z Niemcami o odszkodowaniach wojennych powinny być wznowione. Tym bardziej, że Szwaby, jak nazywają Serbowie Niemców znad Dunaju, domagają się coraz głośniej od Serbii 32,5 mld euro za krzywdy z kolei im wyrządzone przez Serbów.

Podczas II wojny światowej na terytorium Jugosławii w obozach naziści niemieccy więzili około 350 tysięcy osób, w tym było 85 procent Serbów. Do wyzwolenia uratowało się zaledwie 170 tysięcy więzionych. Wszystkim należy się, skromnie licząc, odszkodowanie tylko za przymusową pracę, 290 mld dolarów.

Novović przypomina, że Niemcy, Austriacy i Węgrzy wypłacili Serbom w latach 2001-2008 zaledwie trzy procent sumy należącej się im za przymusową pracę. Stowarzyszenie liczy jeszcze 90 tysięcy członków. Odszkodowania nie otrzymali na przykład więźniowie obozów pracy, a także więzieni w obozach wojskowych żołnierze królewskiej jugosłowiańskiej armii, którzy żyli jeszcze w latach 1999-2000 i którym odszkodowania się należały. Teraz będą się o nie upominać ich rodziny, spadkobiercy.

Novović podkreśla, że przestępstwa wojenne nie ulegają przedawnieniu, a w myśl prawa międzynarodowego odszkodowania należą się nie tylko więźniom obozów koncentracyjnych, ale także obozów pracy i obozów internowania dla żołnierzy, lub obecnie ich potomkom. Szkody na mieniu również podlegają zadośćuczynieniu.

W 2004 roku niemiecki Bundestag obiecał Serbom odszkodowania, ale do tej pory nie wywiązał się z tego. Dotychczas jedynie ofiary nazistowskich eksperymentów medycznych, którzy oczywiście je przeżyły, dostały częściowe odszkodowania, a Jugosławii zwrócono stare zdemontowane podczas wojny maszyny i urządzenia.

W poprzednich czasach komunistycznych państwowa komisja wyceniła straty wyrządzone przez Niemcy Jugosławii na 46,9 mld dolarów amerykańskich, z czego 75 procent należało się Serbii. Ta kwota nigdy nie była przez Niemcy zakwestionowana. Ale dosłownie tylko promil tej sumy został wypłacony. Dziś z odsetkami odszkodowanie dla wszystkich republik pojugosłowiańskich wynosi 446,9 mld dolarów, w tym serbska część to 355,13 mld.

A nasz rząd na co czeka? Przecież agresja niemiecka skierowana była głównie przeciw narodom słowiańskim.

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Bałkany, Belgrad, Demografia, Dyplomacja, Europa, Geopolityka, Gospodarka, Historia, II wojna światowa, Judaizm, Jugosławia, Jugosłowianie, Mass media, Nauka, Niemcy, Polityka, Polska, Republika Federalna Niemiec, Republika Serbii, Rozbicie Jugosławii, Rzeczpospolita Polska, Serbia, Serbki, Serbowie, Terroryzm, Wojwodina, Żydzi | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

SERBIA: Stefan Nemanicz koronę dostał z Rzymu

Serbskie państwo otrzymało międzynarodowe uznanie dokładnie osiem wieków temu. Ówczesny władca serbski Stefan Nemanicz sprytnie wykorzystał kłopoty Bizancjum po IV Krucjacie krzyżowców i zręcznie zmieniając sojusze, koronował się w 1217 roku, za zgodą papieża rzymskiego Honoriusza III, na króla Serbii. Odtąd nazywano go Stefanem Pierwszym Koronowanym.

Stefan Nemanicz zapoczątkował proces uniezależnienia się od Bizancjum w 1195 roku. Zjednoczył wszystkie serbskie ziemie, oprócz Bośni. Rozwijając rolnictwo stworzył warunki do przyrostu ludności. Zacieśnił też związki z katolicką Wenecją. W 1216 roku ożenił się nawet z córką wicedoży weneckiego Raniera Dandolo, Anną. Sojusz z łacinnikami nie spodobał się jednak bratu Stefana, Sawie, który na znak protestu opuścił Serbię i udał się do monastyru Chilandar na górze Atos.

Z Rzymem Stefan nie przyjaźnił się jednak zbyt długo. W dwa lata po koronacji doprowadził do uniezależnienia Kościoła serbskiego i utworzył autokefaliczne arcybiskupstwo serbskie. Pierwszym arcybiskupem serbskim został jego brat Sawa.

- Koronę można było wówczas dostać tylko w Rzymie, od papieża, który był autorytetem dla chrześcijańskiego świata – tłumaczy Radiwoj Radić, współautor książki „Serbia 1217 – powstanie królestwa“. – W Bizancjum nawet nie mieli określenia dla króla.

Co prawda, najbardziej katolickie Węgry sprzeciwiały się koronacji Nemanicza, który wcześniej był poddanym Konstantynopola. O koronę w Rzymie zabiegali w średniowieczu również inni władcy słowiańscy, będący pod wpływem Bizancjum, np. carowie bułgarscy i kniaziowie rosyjscy.

Pod koniec życia pierwszy koronowany król Serbii złożył śluby zakonne, przybierając tak jak jego ojciec, imię Symeona. Serbski Kościół Prawosławny czci go jako świętego. Zmarł 24 września 1228 roku.

Opublikowano Bałkany, Belgrad, Bułgaria, Bułgarzy, Chrześcijaństwo, Demografia, Geopolityka, Historia, Jugosławia, Kosowo I Metochia, Kultura, Mass media, Nauka, Prawosławie, Republika Serbii, Rosja, Serbia, Serbki, Serbowie, Słowianie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

MACEDONIA: Zmiana nazwy państwa warunkiem wejścia do NATO

Premier Macedonii Zoran Zaew dogadał się w czarnogórskiej Podgoricy za kulisami Forum Liderów Karty Adriatyckiej z Amerykanami w sprawie członkostwa w NATO. Postawiono mu jednak warunek: musi zmienić nazwę państwa, żeby Grecy dłużej się nie denerwowali. Mają oni bowiem prowincję o nazwie Macedonia i boją się, że będzie ona utożsamiana z byłą słowiańską republiką macedońską w ramach byłej Jugosławii. Macedończycy wystąpili z federacji południowych Słowian w 1991 roku.

Rewelacje o zmianie nazwy państwa macedońskiego rozpowszechnia dziś serbskie wydanie „Sputnika“, powołując się na „źródła zbliżone do macedońskiego premiera“. Powielają je bałkańskie mass media.

Forum Liderów Karty Adriatyckiej rozpoczęło się 1 bm. i już się zakończyło. Uczestniczyły w nim delegacje z państw Bałkanów Zachodnich i delegacja USA z wiceprezydentem Mikem Pencem na czele.

Premier Macedonii Zaew dał w Podgoricy wiceprezydentowi USA kilka propozycji nazwy państwa macedońskiego. Dotychczasowa Republika Macedonii, zwana przez Amerykanów „Byłą Jugosłowiańską Republiką Macedonii“ (FYROM) mogłaby się nazywać „Górna Macedonia“, „Północna Macedonia“ lub „Republika Macedonia (Skopje)“. Źródło „Sputnika“ nie podaje, którą nazwę Pence zaakceptuje.

Może coś więcej dotrze oficjalnie do opinii publicznej, jak do Skopje w połowie sierpnia br. dotrze sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Ma wówczas uzgodnić szczegóły wstąpienia Macedonii do NATO, co ma nastąpić już w połowie przyszłego roku. Wczoraj w tej samej sprawie rozmawiał w Skopje ambasador amerykański z ministrem obrony Macedonii. Amerykanie naciskają coraz częściej na Macedończyków, aby wreszcie zmienili nazwę państwa na akceptowalną przez Greków, którzy są w NATO od ponad 65 lat. Macedonia ma konkretną propozycję członkostwa od 2009 roku.

Przywódcy macedońscy nie chcą zaakceptować nazwy FYROM, bo brzmi ona „kosmicznie“. A jak w takim razie będzie nazywał się język, którym mówią Macedończycy? Politolog ze Skopje Branko Dźordźewski uważa, że nazwy FYROM może, mimo wszystko, nie uznać Grecja i będzie blokować wejście Macedończyków zarówno do NATO jak i do Unii Europejskiej. Nie do końca jasne jest też stanowisko Bułgarów, którzy mają skrywane pretensje do słowiańskich Macedończyków, bo uważają ich za swoich, a nie za naród.

Już 123 państwa uznały państwo Macedończyków pod nazwą „Republika Macedonii“. A wygląda na to, że cywilizowany świat zachodni uważa ich za Marsjan i stawia im absurdalne warunki zmiany nazwy ojczyzny. Chyba, że chodzi o wywołanie kolejnego kryzysu politycznego w Macedonii?

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Ameryka Północna, Amerykanie, Bałkany, Bułgaria, Bułgarzy, Chrześcijaństwo, Czarnogóra, Dyplomacja, Geopolityka, Grecja, Grecy, Hellada, Historia, Jugosławia, Jugosłowianie, Macedończycy, Macedonia, Mass media, Nauka, ONZ, Podgorica, Prawosławie, Rada Bezpieczeństwa ONZ, Rozbicie Jugosławii, Skopje, Sofia, Stany Zjednoczone, Słowianie, Turystyka, Unia Europejska, USA | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

SERBIA: KFOR zostaje w Kosowie

Tydzień temu generał Curtis Scaparrotti, komendant NATO w Europie zapowiedział, że KFOR będzie kontynuował swoją wojskową misję w Kosowie i Metochii dokąd będzie tam potrzebny. KFOR jest gwarantem bezpieczeństwa w tej serbskiej prowincji zawłaszczonej przez Albańczyków, swobodnego przemieszczania się wszystkich jej mieszkańców i powrotu Serbów oraz ludności niealbańskiej do swoich domów.

Curtis Michael „Mike“ Scaparrotti, generał Armii USA rozmawiał 19 lipca br. w Belgradzie z serbskimi przedstawicielami rządu i wojska. W ekskluzywnym wywiadzie dla Agencji Tanjug powiedział z całą odpowiedzialnością, że jest zaniepokojony przekształceniami Kosowskich Sił Bezpieczeństwa (dowodzonych przez Albańczyków) w wojsko Kosowa bez stosownych przepisów ustawowych.

Celem jego wizyty w Belgradzie były rozmowy o współpracy NATO z Serbią. Co się tyczy pytań o misję NATO w Kosowie i Metochii Scaparrotti stwierdził, że „jakakolwiek zmiany zadań sił KFOR są zależne od sytuacji w regionie“.

Kosowskie Siły Bezpieczeństwa rekrutują przedstawicieli wszystkich miejscowych wspólnot narodowych i etnicznych. Według generała należy więc je wzmacniać, aby były bardziej profesjonalne i skuteczniejsze.

- Jeżeli mandat KSB zmieni się to NATO też będzie musiało zrewidować swój poziom zaangażowania, szczególnie w zakresie budowania zdolności tych sił – stwierdził Scaparrotti. Dodał też, że Serbia i NATO stoją wobec wspólnych wyzwań związanych z bezpieczeństwem, a Serbia wnosi znaczący wkład w bezpieczeństwo regionalne i międzynarodowe. Uważa, że ma nawet kluczowe znaczenie dla stabilności na Bałkanach Zachodnich i pozostałej części Europy. Jest filarem stabilności na półwyspie. Rozpoczęła budowę współpracy z sąsiadami.

Scaparrotti potwierdza, że NATO szanuje neutralność Serbii. Dobrze też ocenia dialog wojskowy i polityczny NATO z Serbią od momentu jej przystąpienia do Partnerstwa dla Pokoju i Rady Partnerstwa Euroatlantyckiego w 2006 roku.

Serbia uczestniczy w misjach wojskowych ONZ i Unii Europejskiej, ale większość Serbów nie chcą by ich kraj został członkiem NATO. Za świeża jest pamięć o brutalnej agresji Paktu w 1999 roku, wskutek czego stracili swoją kosowsko-metochijską prowincję.

Scaparrotti zapewnił przywódców serbskich, że „NATO jest otwarte na wszystkie demokratyczne państwa Europy“. Chyba jednak generał nie rozumie, jaką krzywdę NATO wyrządziło i dalej wyrządza Serbom.

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Albańczycy, Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanki, Ameryka, Amerykanie, Bałkany, Belgrad, Chrześcijaństwo, Dyplomacja, Geopolityka, Historia, Islam, Jugosławia, Jugosłowianie, Kosowo, Kosowo I Metochia, Mass media, Nauka, ONZ, Polityka, Prawosławie, Prisztina, Rada Bezpieczeństwa ONZ, Rebelia albańska w Kosowie i Metochii, Republika Serbii, Rozbicie Jugosławii, Samozwańcza Republika Kosowa, Serbia, Serbia i Czarnogóra, Serbki, Serbowie, Stany Zjednoczone, Słowianie, Unia Europejska, USA, Zbrodnie Wyzwoleńczej Armii Kosowa | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

TURCJA: Przedwyborcze „nie” dla Wielkiej Albanii

W albańskim programie telewizyjnym „Top Channel“ turecki prezydent Redżep Erdogan przestrzegał przed pomysłem przeniesienia kryzysu bliskowschodniego na Bałkany.

Erdogan ma nadzieję, że jutrzejsze wybory parlamentarne w Albanii będą początkiem nowej ery rozwoju i dobrobytu w tym kraju. Przypomniał, że Turcja ma wielowiekowe bilateralne stosunki z Albanią, historyczne i kulturalne. Z obu stron jest determinacja, żeby je utrzymać w przyszłości.

Prezydent Turcji zwrócił uwagę na wielokulturowość i wieloreligijność w Albanii.

- To bogactwo należy chronić – przestrzegał Erdogan przed siłami, które chciałyby podzielić i skłócić mieszkańców tego kraju. – Między prezydentem i premierem Albanii musi być lepsza i efektywniejsza współpraca – powiedział prezydent Erdogan tym razem Agencji Anadolija.

Dodał też, że Albania może liczyć na każdą pomoc, polityczną, wojskową czy ekonomiczną, ponieważ jest ważnym elementem bezpieczeństwa i stabilności na Bałkanach.

Pięć wieków obecności Turków na Bałkanach w przeszłości wciąż mocno spaja z nią tamtejsze kraje. Nie tylko kulturalnie i historycznie, ale również ekonomicznie. Turcja marzy by kontakty jeszcze bardziej pogłębiać. Obecnie ma ku temu dobre perspektywy, bo może wymienić Rosję w tym regionie Europy i nie dopuścić do poszerzenia w nim wpływów USA. Dlatego kontroluje na bieżąco sytuację na Półwyspie Bałkańskim. Nie podoba się na przykład Erdoganowi pomysł zbudowanie „Wielkie Albanii“ z obecnej Albanii, Macedonii i serbskiego Kosowa.

- To jest zły pomysł – zwraca uwagę prezydent Turcji. – Wystarczy popatrzeć co się dzieje na Bliskim Wschodzie, Iraku czy Syrii. Nie dopuścimy do takiej sytuacji na Bałkanach. A są siły, które do tego dążą. My szanujemy suwerenność i integralność państw i tak musi być. Takie zagrywki nie przejdą ani w Macedonii, ani w Bośni i Hercegowinie, Albanii czy w Serbii. Wszystkie wymienione kraje powinny realizować własny samodzielny rozwój.

Dodał też, że służy pomocą tym, co chcieliby skorzystać z doświadczeń tureckich i da im wsparcie.

Jutro w Albanii odbędą się dziewiąte wybory parlamentarne od upadku komunizmu w 1991 roku i pierwsze po wstąpieniu do NATO i otrzymaniu statusu kandydata do Unii Europejskiej. Pierwotnie były rozpisane na 18 czerwca br., ale zbojkotowała je opozycja. Porozumienie o wyborach między władzą a opozycję wymusiła w końcu Bruksela i Waszyngton.

Wydaje się, że zarówno Unia Europejska jak i Stany Zjednoczone mają dosyć obecnych przywódców albańskich, którzy doprowadzili kraj do ekonomicznych kłopotów, wysokiego bezrobocia, wysokich kosztów utrzymania obywateli, niskich płac. W zamian Albańczycy na co dzień są karmieni ideami typu „Wielka Albania“, a o wszystkim decyduje tam mafia. Dotychczasowy socjalistyczny premier Edi Rama, z zawodu malarz, a tak naprawdę to zwykły awanturnik i szczekacz, a ponadto nieobliczalny zwolennik połączenia Albanii z serbskim Kosowem, stracił już poparcie zachodnich struktur. Dużo obiecywał, mało zrobił.

Wydaje się, że Waszyngton i Bruksela stawiają teraz na Lulzima Baszę, lidera opozycyjnej Partii Demokratycznej. Dobrze go znają. Ukończył wszak studia prawnicze na Uniwersytecie w Utrechcie w Holandii. Wywodzi się z „politycznej stajni“ Salego Beriszy, byłego prezydenta Albanii (1992-1997) i premiera (2005-2013), któremu NATO w dużym stopniu zawdzięcza swoje sukcesy na Bałkanach.

Kto by nie wygrał to i tak Kosowa bez wojny nie zaanektuje. Serbskie Kosowo nie może być przyłączone do Albanii z prostego powodu. Konstytucja tzw. Republiki Kosowa jasno tego zabrania.

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Albańczycy, Albania, Amerykanie, Bałkany, Belgrad, Bośnia i Hercegowina, Chrześcijaństwo, Dyplomacja, Geopolityka, Historia, Imperium Osmańskie, Islam, Jugosławia, Jugosłowianie, Kosowo, Kosowo I Metochia, Macedonia, Mass media, Moskwa, Polityka, Prawosławie, Prisztina, Przestępczość, Rebelia albańska w Kosowie i Metochii, Religia, Republika Serbii, Republika Turcji, Rosja, Rozbicie Jugosławii, Samozwańcza Republika Kosowa, Serbia, Serbowie, Stambuł, Stany Zjednoczone, Słowianie, Terroryzm, Tirana, Turcja, Turcy, Unia Europejska, USA, Zbrodnie Wyzwoleńczej Armii Kosowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj