BOŚNIA i HERCEGOWINA: Serbska nie chce do NATO

Minister bezpieczeństwa Bośni i Hercegowiny Dragan Mektić potwierdził wczoraj, że w Republice Serbskiej organizacja „Serbski honor” (Srbska čast) ma zamiar utworzyć paramilitarną formację. Dodał też, że dokładne informacje na ten temat zostaną przekazane Prokuraturze BiH.

Dragan Mektić jest Serbem z Prnjaworu, członkiem Serbskiej Partii Demokratycznej.

- Komu jest potrzebna taka paramilitarna grupa, kto ją wyposaża i w jakim celu, przeciw komu jest skierowana, kto ją finansuje i dlaczego brała ona udział w defiladzie – retorycznie pyta Miktić. – Jeśli się ją pokazuje to znaczy, że chce się ją wykorzystać.

Miejscowe portale spekulują, że paramilitarną jednostkę chce sformować prezydent Republiki Serbskiej Milorad Dodik z pomocą Moskwy. Nie jest tajemnicą, że Serbska, jak najczęściej mówi się o Republice Serbskiej w BiH w odróżnieniu od Republiki Serbii, ma bliskie stosunki z Rosją i co ważne, w zdecydowanej większości mieszkają tam Serbowie, muzułmanie stanowią tam zaledwie 14 procent, a Chorwaci niewiele ponad 1 procent. To niepokoi Amerykanów. Kongres Amerykański już wcześniej wydał oświadczenie o „wpływach Rosji na całym świecie“, gdzie wspomina także o Bośni.

Kilka dni temu, 9 stycznia, w Dniu Republiki Serbskiej ku pamięci powstania republiki w 1992 roku, na ulicach jej stolicy Banja Luki można było oglądać umundurowaną i uzbrojoną paramilitarną grupę. Przedstawiciele władz centralnych w Sarajewie twierdzą, że rekrutację do tego serbskiego pododdziału prowadzi organizacja „Serbski honor“. To nie jest zgodne z konstytucją BiH, która samodzielnym entitetom (autonomicznym jednostkom administracyjnym), czyli Federacji Bośni i Hercegowiny, Republice Serbskiej i Dystryktowi Brczko zabrania posiadania własnego wojska. Dozwolone są tylko struktury służące wewnętrznemu bezpieczeństwu i stabilności wszystkich obywateli.

Wywołany teraz problem z niekonstytucyjną grupą paramilitarną wymaga głębszej analizy. Jego podłożem są przede wszystkim zabiegi muzułmańskich władz centralnych BiH w Sarajewie o członkostwo w NATO. Banja Luka w żadnym wypadku na to się nie zgadza i grozi referendum o secesji. W czym wspiera ją, według Sarajewa – sam prezydent Władimir Putin, który często spotyka się z prezydentem RS Miloradem Dodikiem. Oficjalnie jednak rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa dementuje, że Rosja miesza w wewnętrznych sprawach BiH.

Organizowanie paramilitarnej jednostki dementuje także premier RS Żeljka Cwijanowić, nazywając takie informacje w mass mediach jako „bombowe spekulacje“. Dodaje też, że na defiladzie 9 stycznia prezentował się sztandarowy pododdział, specjalna jednostka ze struktur Ministerstwa Spraw Wewnętrznych RS.

Jak widać, tym razem powodem deprecjonowania Serbskiej był udział w defiladzie z okazji Dnia Republiki członków organizacji „Serbski honor“, których – na marginesie: sfilmowano w kawiarni „Vegas“ w dzielnicy Borik w Banja Luce, ubranych w maskujące mundury wojskowe. I znowu Bośnia dzięki temu zwróciła na siebie uwagę globalnych sił. Takim zainteresowaniem zachodnich państw niestety nie cieszy się bieda i brak stabilizacji w tym regionie Bałkanów.

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Ameryka, Amerykanie, Banja Luka, Bałkany, Belgrad, Bośnia i Hercegowina, Boszniacy, Chorwaci, Chrześcijaństwo, Demografia, Dyplomacja, Dystrykt Brczko, Dystrykt Brczko w BiH, Europa, Geopolityka, Historia, Islam, Jugosławia, Jugosłowianie, Mass media, Moskwa, Nauka, Polityka, Prawosławie, Religia, Republika Serbii, Republika Serbska w BiH, Rosja, Rosjanie, Rozbicie Jugosławii, Sarajewo, Serbia, Serbki, Serbowie, Stany Zjednoczone, Słowianie, Turystyka, Unia Europejska, Wojna domowa w Bośni i Hercegowinie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

MACEDONIA: Albański może będzie językiem urzędowym

Sobranje macedońskie, czyli macedoński parlament przegłosował wczoraj ustawę o uznaniu języka albańskiego za język urzędowy. Na 120 posłów 69 oddało głos za.

Aby ustawa o urzędowym języku albańskim weszła w życie musi ją jeszcze podpisać prezydent Macedonii Ǵorge Iwanow (Dziordze Iwanow). Tymczasem jego partia WMRO-DPMNE (Wewnętrzna Macedońska Organizacja Rewolucyjna – Demokratyczna Partia na rzecz Macedońskiej Jedności Narodowej) ostro protestuje przeciw tej ustawie.

Ustawa nakazuje sporządzać wszystkie dokumenty w Macedonii również po albańsku, nawet znaczki pocztowe. Językiem albańskim opisane mają też być uniformy służb w Macedonii, na przykład policji, straży, ratowników. A co najważniejsze, w języku albańsku mają się komunikować obywatele Macedonii, obowiązkowo we wszelkich urzędach i instytucjach.

Uznanie języka albańskiego za obowiązkowy w Macedonii było zobowiązaniem wyborczym premiera Zorana Zaewa wobec tamtejszych albańskich partii. Zaew jest członkiem Socjaldemokratycznej Unii Macedonii (SDSM). Przed objęciem fotela premiera był liderem opozycji. W lutym 2015 roku rozpoczął ujawnianie tajnych nagrań, wedle których rządząca wówczas koalicja premiera Nikoły Gruewskiego miała przyjmować korzyści majątkowe, podsłuchiwać swoich oponentów politycznych, dziennikarzy, członków sądownictwa i komisji wyborczej oraz przywódców religijnych, w sumie aż 20 tysięcy osób. Nie to co u nas.

Premier Gruewski zrezygnował ze stanowiska w styczniu 2016 roku i pod koniec roku, 11 grudnia przeprowadzone zostały wybory parlamentarne. SDSM uzyskała 49 mandatów, a WMRO-DPMNE – 51. Po nieudanej próbie sformowania gabinetu przez Gruewskiego, w styczniu 2017 roku do rozmów koalicyjnych z partiami mniejszości albańskiej z sukcesem przystąpił Zaew. Obiecał im między innymi uznanie języka albańskiego za drugi język oficjalny w całym kraju. Prezydent Iwanow początkowo sprzeciwił się powierzeniu Zaewowi misji sformowania rządu, uzasadniając to zagrożeniem suwerenności kraju. Decyzję zmienił po zamieszkach w parlamencie, do których doszło po wyborze na stanowisko przewodniczącego izby, etnicznego Albańczyka, Talata Dżaferiego (Xhaferi). Ostatecznie pod presją Unii Europejskiej prezydent powierzył Zaewowi misję sformowania gabinetu 17 maja 2017 roku, po jego pisemnej deklaracji o gwarancji jedności i suwerenności Macedonii. Zaew musiał jednak w swoim gabinecie zatrudnić aż siedmiu przedstawicieli mniejszości albańskiej na stanowiskach ministrów, na w sumie 25.

Wcześniej język albański był używany jako urzędowy w okręgach, gdzie po albańsku mówiło co najmniej 20 procent obywateli. Teraz nawet znaki pieniężne mają być opisane po albańsku. I książki będą drukowane w tym języku.

Ani jeden poseł obecny podczas głosowania nie był przeciw tej ustawie. Bowiem posłowie WMRO-DPMNE zwyczajnie, a może bezmyślnie zbojkotowali w tym dniu obrady. Oficjalnie z powodu aresztowania wcześniej kilku swoich partyjnych kolegów. WMRO-DPMNE tłumaczy, że nowa ustawa jest niekonstytucyjna, więc nie będzie obowiązywać. Pogłębia wszak „różnice w społeczeństwie kosztem homogenizacji macedońskiej społeczności“. Trudno się z tym nie zgodzić. Czy Amerykanie na przykład zgodziliby się na wpisanie do konstytucji języka hiszpańskiego lub chińskiego? A tak bezwzględnie narzucają takie normy prawne w swoich „koloniach“.

Ciekawe więc, czy prezydent Iwanow ulegnie znowu presji Amerykanów, tak jak to się stało z wyborem Dżaferiego na przewodniczącego Sobranja. Jak nie podpisze ustawy to wraca ona z powrotem do parlamentu i wówczas do jej przegłosowania potrzebne będzie poparcie dwóch trzecich posłów, a to jest teoretycznie niemożliwe z powodu negatywnego stanowiska WMRO-DPMNE.

Mimo wszystko należy się bać, czy aby te rozwiązania z językami mniejszości w Macedonii nie są wymierzone przeciwko Serbii, która również poza Kosowem ma sporą jeszcze mniejszość albańską na południu kraju.

Wyznający islam Albańczycy w Macedonii stanowią już obecnie mniej więcej jedną czwartą mieszkańców. Ale sporo tam również jest innych autochtonów, przede wszystkim prawosławnych Serbów, i to od początków serbskiej państwowości. Skopje było  nawet przez dłuższy czas w średniowieczu stolicą Serbii Nemaniczów. Czy UE i USA będą  naciskać na prawosławnych Macedończyków, aby uznali jako urzędowy także język serbski?

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Albańczycy, Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanki, Albanolodzy, Albanologia, Amerykanie, Bałkany, Belgrad, Bez kategorii, Chrześcijaństwo, Demografia, Dyplomacja, EULEX, Europa, Geopolityka, Historia, Islam, Jugosławia, Jugosłowianie, Kosowo, Kosowo I Metochia, Macedończycy, Macedonia, Mass media, Nauka, Polityka, Prawosławie, Prisztina, Przestępczość, Rebelia albańska w Kosowie i Metochii, Religia, Republika Serbii, Rozbicie Jugosławii, Samozwańcza Republika Kosowa, Serbia, Serbki, Serbowie, Skopje, Stany Zjednoczone, Słowianie, Terroryzm, Tirana, Turystyka, Unia Europejska, USA, Zbrodnie Wyzwoleńczej Armii Kosowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

BUŁGARIA: Bałkany kolebką praczłowieka

Dotychczas sądzono, że ewolucja człekokształtnych małp i praczłowieka rozpoczęła się w Afryce przed sześciu-siedmiu milionami lat. Obecnie taka teoria stoi pod znakiem zapytania.

Team dwóch naukowców, Nikolaj Spasow z Bułgarskiej Akademii Nauk i Madelaine Böhme z Centrum ewolucji człowieka i paleolitu w Uniwersytecie Tübingen w Niemczech twierdzą, że człekokształtne małpy i ludzie przeszli ewolucję kilka stuleci wcześniej niż dowodzą tego inni naukowcy. Ponadto ten proces nie miał miejsca w Afryce lecz w Europie na wschodnich obszarach wybrzeża śródziemnomorskiego.

Najbliższymi przodkami Homo sapiens są współczesne szympansy. Ale gdzie żył nasz wspólny ostatni przodek i gdzie doszło do rozwoju praczłowieka to pytanie nie jest definitywnie rozstrzygnięte. Część naukowców z francuskiej szkoły twierdzi, że miało to miejsce pięć-siedem milionów lat temu w Afryce. Istotny wpływ miała na ten proces zmiana klimatu we wschodniej Afryce.

Madelaine Böhme i jej współpracownicy zbadali najnowocześniejszymi metodami dwie skamieliny, ząb znaleziony w Bułgarii i część przedtrzonowca z Grecji. Człekokształtne małpy z reguły mają dwa lub trzy korzenie, które są od siebie rozdzielone, natomiast badane były zrośnięte, co jest charakterystyczne dla praczłowieka, jak Ardipitecus czy Australopitecus. Te skamieliny są starsze od zbadanych u afrykańskich przodków człowieka. Czyli do rozdzielenia się linii ewolucyjnych wspólnych przodków człowieka i małpy człekokształtnej doszło na Bałkanach. A przyczyną była zmiana klimatu.

Ślady roślin na badanych skamielinach dają przypuszczenie, że na południu Europy w tym czasie znaczny obszar przypominał pustynną sawannę. Świadczą o tym także odkopane szczątki dzisiejszych żyraf, gazeli, antylop czy nosorożców w pobliżu znaleziska badanego Graecopithecusa.

Badania zespołu Madelaine Böhme były przeprowadzone w 2017 roku na żuchwie z Pyrgos w Grecji i na przedtrzonowcu z Azmaki w Bułgarii. W efekcie przesunęły o 200 tysięcy lat oddzielenie linię rozwojową ludzi od linii rozwojowej szympansa.

Opublikowano Ameryka, Ateny, Bałkany, Bułgaria, Bułgarzy, Grecja, Historia, Mass media, Nauka, Niemcy, Sofia, Turystyka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

SERBIA: Przodkami Słowian mogli być Ilirowie

Państwowość serbska jest o wiele starsza niż się powszechnie czyta w oficjalnych opracowaniach. Do pierwszego króla Stefana Nemanicza Serbowie mieli już bowiem około 40 władców i co najmniej 700-letnią historię. Coraz więcej naukowców uważa obecnie, że dotychczasowa historia Serbii jest przekłamana. Pierwsze państwo serbskie zostało wszak założone już w 490 roku ze stolicą w Szkodrze (Skadar), obecnie znajdującej się na terenie sąsiedniej Albanii.

Serbom wmówiono, że zanim zjednoczyła ich w trwałą strukturę państwową pierwsza ich dynastia Nemaniczów żyli w dzikich plemionach i byli niepiśmienni. Tymczasem w XVIII wieku chorwacki katolicki duchowny, filozof i poeta Andrija Kaczić Mioszić (Kačić Miošić) (1704-1760) opublikował książkę, w której można przeczytać, że Serbia powstała w 490 roku wokół miasta Skadar. Dziś się nawet domniemywa, że Skadar dwa tysiące lat przed naszą erą nazywano Troją lub Ilij i kojarzono go nawet z wojną trojańską. To Jovan Cvijić, serbski kartograf z początku minionego wieku zmienił nazwę Gór Trojańskim na Półwyspie Bałkańskim zwanym wcześniej Helm, na Prokletije, czyli Przeklęte.

O serbskim państwie do czasu rozpadu Cesarstwa Rzymskiego (395 r.) pisze zmarły w 2009 roku mało znany serbski historyk z Zety w Czarnogórze, Ljubomir Domazetović, który w czasie wojny domowej w Jugosławii był generał pułkownikiem i zastępcą naczelnika Sztabu Generalnego Jugosłowiańskiej Armii Ludowej. Wydał on w 1995 roku w Belgradzie, w oficynie „ABC štamparija“ książkę pt. „Antička istorija i poreklo Srba i Slovena“ (Antyczna historia i pochodzenie Serbów i Słowian).

Domazetović w swoich pracach udowadnia, że przed przybyciem Rzymian na Półwysep Bałkański był on już zasiedlony. A „Iliada“ i „Odyseja“, według niego była napisana w starosłowiańskim języku i dopiero w 560 r. p.n.e. oba eposy zostały przetłumaczone na język grecki z polecenia tyrana ateńskiego Pizystrata (561-527 p.n.e). Serbski badacz przeszłości Słowian doszukał się bowiem związków homerowskich słów ze współczesnym macedońskim językiem literackim, czyli językiem słowiańskim.

Przed Grekami i Rzymianami na Bałkanach żyli Ilirowie, których dziś Albańczycy uważają za swoich przodków. Domazetović jest innego zdania.

- Hipoteza tożsamości języka iliryjskiego ze starosłowiańskim językiem jest bezsporna – twierdzi Domazetović. – Bezspornym jest też, że Homer pisał „Iliadę“ i „Odyseję“ w języku iliryjskim. Skoro u Homera jest sporo słów słowiańskich sprzed 3000 lat, które do dziś są w użyciu, to dowód na to, że Słowianie są potomkami antycznych Ilirów.

Dotychczas nie przywiązywano zbytniej uwagi do porównania języków słowiańskich z językiem iliryjskim. Starano się przede wszystkim udowodnić jego związki z językiem albańskim, zresztą bezskutecznie. A szkoda, moim zdaniem.

Ljubomir Domazetović jest kolejnym badaczem antycznej przeszłości Słowian, obok wielu innych, np. Serba Jovana Dereticia, Macedonki Lidiji Slavevskiej czy naszego polskiego historyka Janusza Bieszka.

Może warto szerzej zająć się tym kierunkiem badawczym i u nas, bo podstawy do odkłamania historii Europy i całego świata już są.

Opublikowano Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanologia, Bałkany, Belgrad, Chorwaci, Chorwacja, Chrześcijaństwo, Czarnogóra, Geopolityka, Grecja, Grecy, Hellada, Historia, Iliria, Jugosławia, Jugosłowianie, Kosowo I Metochia, Kultura, Macedończycy, Macedonia, Mass media, Nauka, Podgorica, Polityka, Prawosławie, Republika Serbii, Rozbicie Jugosławii, Rzymianie, Serbia, Serbki, Serbowie, Starożytność, Słowianie, Turystyka, Unia Europejska | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

SERBIA: Radulović zagra w przyszłym roku we Wrocławiu

Wrocławskie Narodowe Forum Muzyki zaprosiło genialnego skrzypka serbskiego Nemanję Radulovicia. Zagra on 18 maja przyszłego roku w Filharmonii Wrocławskiej z jej orkiestrą utwory Bernsteina, Barbera i Coplanda. Orkiestrą dyrygować ma Japończyk Eiji Oue, którego przyjacielem i mentorem był właśnie Leonard Bernstein.

Kto jeszcze nie słyszał genialnego serbskiego wirtuoza skrzypiec Radulovicia ma teraz doskonałą okazję posłuchać go na żywo. Już można online kupować bilety na majowy koncert. A to rzadka okazja, bo Radulović występuje z najsłynniejszymi orkiestrami na wielkich scenach Europy i Azji. Jego występy planowane są na dwa lata do przodu.

W Polsce klasyka muzyczna nie jest aż tak popularna, jak disco polo. O wybitnych osobowościach klasyki nie pisze się na co dzień w naszych publikatorach, nie słucha się takich wykonań w radio i nie ogląda w telewizji. No chyba, że muzyk pochodzi z Zachodu, w który zapatrzone są nasze elity, decydujące o tym co mamy czytać, słuchać i oglądać.

Nemanja Radulović to słowińska dusza, z temperamentem bałkańskim. Urodził się wszak w Serbii, gdzie ukończył studia na Wydziale Sztuki i Muzyki w Belgradzie. Potem szlifował swój talent w Hochschule für Musik Saar w Saarbrücken oraz w Konserwatorium w Paryżu. Już jest laureatem nagrody Victoires de la musique classique z 2014 roku w kategorii „Najlepszy Solista Instrumentalista Roku”.

Chociaż ma dopiero 32 lata to dawno już „szturmem zdobył świat muzyki klasycznej, łącząc w swojej grze wirtuozerię, głębię wyrazu i śmiałe programowanie repertuaru“. Tak piszą o nim krytycy muzyczni. Dzięki wspaniałej interpretacji utworów klasyków, takich choćby jak Niccolo Paganini, Piotr Czajkowski, Aram Chaczaturian, Siergiej Prokofjew, Maurice Ravel czy Johann Sebastian Bach dostał kontrakt nagraniowy na wyłączność z wytwórnią Deutsche Grammophon.

Radulović występuje z takimi orkiestrami jak Münchner Philharmoniker, Deutsches Symphonie-Orchester Berlin, Staatskapelle Dresden, Tokyo Symphony Orchestra, NDR Radiophilharmonie, Orchestre philharmonique de Radio France, Royal Philharmonic Orchestra, La Orquesta Nacional de España, Helsinki Philharmonic, Orchestra del Teatro dell’Opera di Roma, Geneva Camerata, The Macao Orchestra czy Malaysian Philharmonic. Nic dodać, nic ująć. Koncertuje też z własnym zespołem The Devils’ Trills, którym sam dyryguje.

Serbski wirtuoz za swoją pracę w dziedzinie muzyki klasycznej otrzymał nagrodę Victoires de la musique classique 2005 w kategorii „Międzynarodowa Rewelacja Roku” oraz doktorat honorowy Uniwersytetu Sztuk w swoim rodzinnym Niszu.

Na plotkarskich portalach można przeczytać, że Radulović za koncert otrzymuje 10 tysięcy euro.  Mieszka na stałe w Paryżu. Więcej o Nemanji Raduloviciu pisałem miesiąc temu.

Opublikowano Bałkany, Belgrad, Europa, Francja, Jugosławia, Jugosłowianie, Mass media, Nauka, Republika Serbii, Serbia, Serbki, Serbowie, Słowianie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

ALBANIA: Premier Rama zapowiedział uruchomienie Air Albania

Być może już w przyszłym roku powstanie państwowy albański przewoźnik lotniczy Air Albania. Albańczykom pomoże go uruchomić Turkish Airlines. Co prawda, na początku Air Albania będzie latać tylko do państw byłej Jugosławii, ale Albańczycy bierą też pod uwagę wybrane miasta w Europie Zachodniej. Głównie zamieszkałe przez diasporę albańską.

Taką sensacyjną informację podał niedawno na własnym Facebooku premier Albanii Edi Rama. Pod wizualizacją boeinga 737-400 w barwach Air Albania napisał „coming soon“ (wkrótce). Co od razu podchwyciły mass media sugerując, że premier Rama zaangażuje się osobiście w rozwój lotnictwa w swoim kraju.

Na razie można wróżyć z fusów, gdzie będzie latać albański państwowy przewoźnik. Typuje się macedońskie Skopje, czarnogórską Podgoricę, chorwacki Zagrzeb, serbską lub jak kto woli aktualnie kosowską Prisztinę i bośniackie Sarajewo. Ile samolotów będzie obsługiwać Air Albania, też nie wiadomo. Tajemnicą pozostaje również, w jakim stopniu zaangażują się Turcy w tworzenie Air Albania. Czy to będą samoloty, wiedza czy kapitał?

Albania jest aktualnie jednym z najciekawszych turystycznie państw w Europie. Jeszcze chce wykorzystać swoje pięć minut, zanim opanuje ją wyłącznie komercja. Ponoć niezłe można tam jeszcze robić interesy. Dobra komunikacja może im w tym tylko pomóc.

Po II wojnie światowej mieliśmy z Warszawy połączenie z Tiraną obsługiwane raz w tygodniu przez LOT. I wciąż ten kierunek przez polskiego przewoźnika jest brany pod uwagę. Tak przynajmniej mówią jego przedstawiciele. Ale jak to u nas bywa, z pewnością inni zrobią to lepiej i szybciej.

Teraz możemy tam dolecieć z jedną, albo z dwoma przesiadkami, Lufthansą, Alitalią, Turkish Airlines, Adrią, Aegean Airlines i Austrian Airrlines. Czasem więc szybciej tam dojechać niż dolecieć.

Kraj Górkich Orłów, jak często nazywa się Albanię, nie ma obecnie własnej linii narodowej, odkąd w 2011 roku zbankrutowała spółka Albania Airlines. Dwa lata później upadł także największy przewoźnik prywatny, Belle Air. W 2016 roku powstała za to prywatna firma Albawings, która całkiem nieźle sobie radzi. Mimo to liderami w obsłudze rynku albańskiego są przewoźnicy włoscy – Blue Panorama, Alitalia i Ernest Airlines.

Opublikowano Albańczycy, Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanki, Albanolodzy, Albanologia, Bałkany, Biznes, Europa, Historia, Kultura, Mass media, Republika Turcji, Turystyka, Unia Europejska | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

ALBANIA: Uczczono pamięć Marszałka Piłsudskiego

W kościele pw. św. Jana Pawła II w Bathore odsłonięto kilka dni temu tablicę poświęconą Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu, w 150 rocznicę jego urodzin. Poświęcił ją nuncjusz apostolski w Albanii ks. abp Charles Brown.

Marszałek Piłsudski nie zasłużył się Albańczykom co prawda bezpośrednio, ale jego działalność na arenie europejskiej miała w pewnym sensie pośredni wpływ również na losy narodów bałkańskich.

- Bez wolnej Polski nie wiadomo jak wyglądałaby obecna Europa – stwierdził podczas ceremonii odsłonięcia tablicy poświęconej Marszałkowi ambasador RP Karol Bachura.

Podkreślano, że mamy wiele wspólnych cech z Albańczykami: wierność, patriotyzm, godność i umiłowanie Ojczyzny. To prawda. Przez lata byliśmy w niewoli: Polska pod rozbiorami, a Albania 500 lat stanowiła część Imperium Osmańskiego. Tak w Polsce, jak i w Albanii panował komunizm oraz walka z wiarą i religią.

Warto również wiedzieć, że patron parafii Bathore, Jan Paweł II, powiedział przed laty: „Po narodzie polskim najbardziej kocham naród albański. A to z dwóch powodów: pierwszy to dlatego, że Albańczycy cierpieli bardzo długo, bardzo niesprawiedliwie, a po drugi, że darowali światu Matkę Teresę z Kalkuty”.

Tablicę poświęconą pamięci Marszałka Piłsudskiego w kościele w Bathore ufundowała Ambasada Polska w Tiranie. W tej uroczystości udział wzięli m.in. przedstawiciele albańskich władz państwowych, a także ambasadorzy, Francji Christina Vasak i Hiszpanii Vicente Canelles.

- Kościół pw. św. Jana Pawła II w Bathore jest już ważnym ośrodkiem promocji kultury, tradycji i współpracy polsko-albańskiej – poinformował mas media o. Andrzej Michoń.

W Albanii na stałe mieszka tylko garstka Polaków: sześciu księży, pięć sióstr zakonnych, siedem osób na kontraktach, dziewiętnaście małżonków obcokrajowców oraz zaledwie dziesięć polskich rodzin. Polscy księża prowadzą działalność duszpasterską w Tiranie, Szkodrze, Fier, Bilaj, Koplik i Bajze.

Poza Marszałkiem Piłsudskim dotychczas w Albanii zostali uhonorowani tablicą pamiątkową lub pomnikiem tacy wielcy Polacy, jak Mikołaj Kopernik w miejscowości Pogradec, Fryderyk Chopin w Tiranie, Jan Paweł II w Bathore, Stanisław Zuber w Kuczowe (Kuçova) oraz Tadeusz Mazowiecki w Tiranie.

Miejscowość Bathore w 1975 roku została wchłonięta przez miasto Kamza, zlokalizowane na północnym obrzeżu Tirany, w odległości od niej o zaledwie 7 kilometrów. Dlatego bardzo prężnie się rozwija, przede wszystkim dzięki olbrzymiemu napływowi ludności wiejskiej.

Opublikowano Albańczycy, Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanki, Albanolodzy, Albanologia, Bałkany, Bez kategorii, Chrześcijaństwo, Dyplomacja, Europa, Geopolityka, Historia, Imperium Osmańskie, Islam, Kultura, Mass media, Nauka, Polacy, Polityka, Polska, Religia, Tirana, Tradycja, Turcy, Turystyka, Watykan | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

SERBIA: Szydło rozmawiała z Brnabić

Dziś, w pierwszym dniu szczytu państw Europy Centralnej i Środkowej oraz Chin w Budapeszcie, premier Beata Szydło spotkała się z szefową serbskiego rządu Aną Brnabić. Cykliczne spotkania 16+1 zapoczątkowano w 2012 roku w Warszawie. To dobra alternatywa dla państw naszego regionu.

Polska premier zapewniła koleżankę, że będziemy dalej wspierać proces przyjmowania Serbii do Unii Europejskiej.

Brnabić mówiąc o akcesja Serbii do UE stwierdziła m.in., że dla Belgradu priorytetem są reformy w obszarze gospodarczym i administracji publicznej oraz wykreowanie nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego z prężnymi i wydajnymi instytucjami. Podkreśliła też, że Serbia docenia wsparcie Polski w blokowaniu przyjęcia samozwańczego Kosowa do organizacji międzynarodowych.

Premier Brnabić podziękowała Beacie Szydło za polskiej wsparcie aspiracje Serbii w zakresie integracji europejskiej.

Obie szefowe rządów zgodziły się też co do tego, że istnieje jeszcze miejsce dla polskich inwestycji w Serbii w sektorze górniczym, energetycznym, maszynowym i turystyce. Brnabić uważa, że zwłaszcza należałoby rozwijać współpracę małych i średnich firm.

Obecnie stosunki bilateralne Polski z Serbią mają pozytywny charakter. Ale wymiana handlowa jest wciąż na niskim poziomie. Tymczasem dla naszych inwestorów Serbia może się okazać interesującym partnerem. W Belgradzie krzyżują się najważniejsze europejskie korytarze handlowe, drogowy X i wodny VII. Dobre drogi ekspresowe zapewniają tranzyt towarów i ludzi z Azji do Europy Środkowej. Serbia ma dostęp do bezcłowych rynków, m.in. Rosji, Białorusi, Kazachstanu, Turcji. I co ważne, dobre z tymi państwami stosunki. Zapewnia dotacje państwowe dla tworzących miejsca pracy. Stosuje proste procedury prowadzenia handlu zagranicznego i realizacji inwestycji zagranicznych. Zapewnia korzystne opodatkowanie: podatek VAT 20 procent lub 8 proc. na żywność. Podatek dochodowy od osób prawnych w Serbii wynosi 15 proc. Zwalnia od podatków duże inwestycje o szczególnym znaczeniu nawet na 10 lat. Inwestorzy zagraniczni są traktowani tam na równi z krajowymi.

W Serbii funkcjonuje też 13 wolnych stref ekonomicznych w tym największa na Bałkanach strefa PIROT, gdzie można m. in. kupić grunt w korzystnej cenie oraz importować i eksportować towary bez cła. A na towar i świadczone w wolnej strefie usługi transportowe nie nalicza się podatku VAT.

Opublikowano Albańczycy, Bałkany, Belgrad, Chińczycy, Chiny, Dyplomacja, Europa, Federacja Rosyjska, Geopolityka, Gospodarka, Historia, Jugosławia, Kosowo, Kosowo I Metochia, Mass media, Nauka, Polacy, Polska, Prisztina, Przestępczość, Republika Serbii, Rosja, Rosjanie, Rozbicie Jugosławii, Rzeczpospolita Polska, Samozwańcza Republika Kosowa, Serbia, Serbki, Serbowie, Słowianie, Turystyka, Unia Europejska, Węgry | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

ALBANIA: Ponoć znowu porwani trafiają do „żółtego domu“ w Ribe

Były albański prezydent i premier, Sali Berisza domaga się wyjaśnień o nowych porwaniach młodych ludzi z Kosowa i pobieraniu od nich organów do przeszczepów w słynnym na cały świat „żółtym domu“, w wiosce Ribe w gminie Burrel.

Znowu na Bałkanach, w serbskich mass mediach zrobiło się głośno o „żutej kuci,“ czyli tzw. żółtym domu, w którym podczas konfliktu albańsko-serbskiego w latach 1998-1999 więziono porwanych Serbów z Kosowa i Metochii oraz proserbskich Albańczyków. Trafiali oni tam na stół operacyjny, pobierano od nich wszystkie możliwe do przeszczepów organy, którymi przywódcy tzw. Wyzwoleńczej Armii Kosowa handlowali potem z renomowanymi klinikami na świeci. Ten proceder badała Carla Del Ponte, nazywana złośliwie „kurwą del Ponte“, gdy była głównym prokuratorem Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii. Ale śledztwo utknęło, bo dziś dowódcy i liderzy polityczni WAK pełnią najwyższe stanowiska w samozwańczej Republice Kosowa, na przykład obecny prezydent Hashim Thaçi (Haszim Taczi).

Mówiłem o tym publicznie i pisałem po powrocie z misji KFOR, ale nikt mi nie wierzył. Dopiero jak temat upubliczniła w swojej książce o polowaniu na najgroźniejszych zbrodniarzach wojennych Carla Del Ponte i wychyliły się zachodnie mass media to nasze mass media też zaczęły o tym informować. Problem wywołano, ale szybko zrezygnowano z opisywania śledztwa.

Teraz wznowienia śledztwa o nielegalnym handlu organami ludzkimi w Albanii domaga się Sali Berisza (Sali Berisha) , który już wcześniej dobrze wiedział co się działo w „żutej kuci“, bo sam przecież wspierał terrorystyczne działania Wyzwoleńczej Armii Kosowa.

Beriszę poznałem osobiście, gdy obalał komunistyczny reżym wraz ze studentami w 1990 roku i startował w pierwszych demokratycznych wyborach prezydenckich. Wygrał je w 1992 roku, między innym dzięki amerykańskiej pomocy. Zapowiadał się na dobrego przywódcę, ale w 1996 roku nie zapanował nad kryzysem gospodarczym, który wywołały „piramidy finansowe“. Albańczycy stracili wówczas dorobek swojego życia, w sumie ponad 1 mld 200 mln dolarów. Kraj ogarnął chaos wojny domowej. Z magazynów wojskowych wykradziono ponad 652 tysiące sztuk broni.

W marcu 1997 roku Berisza musiał więc ustąpić z fotela prezydenta, ale nie usunął się w cień. Ponoć był głównym dostawcą broni i amunicji dla kosowskich Albańczyków. W jego willi pod Tropoje znajdował się główny magazyn uzbrojenia, m.in. tego skradzionego wcześniej z koszar armii albańskiej.

Berisza publicznie poinformował prokuraturę, że dostał niezbite dowody od policjanta pracującego na granicy Albanii i Kosowa o przemycie dziewięcioro młodych ludzi na przejściu pod Kukës. Kosztuje to około 15 tysięcy dolarów. Tych młodych ludzi skierowano się od razu do wioski Ribe w gminie Burrel.

Według albańskiego policjanta, młodzi ludzie w wieku około 18 lat to mieszkańcy serbskiej wioski Dragasz (Dragaš) w regionie Gora w Kosowie. Mieszkańców tej gminy nazywa się Goranami. Wyznają islam, ale mówią po serbsku.

Albański koordynator gminy, Nazim Mehmedi dementuje jednak doniesienia o porwaniach. Żadnego mieszkańca mu nie brakuje, nawet w sąsiednich wioskach regionu.

„Żółty dom” w wiosce Ribe należy do albańskiej rodziny Katuçi (Katuczi). Jej członkowie od czasów rozpoczęcia śledztwa w sprawie pobierania organów od porwanych Serbów, negują jakoby w ich domu mordowano ludzi i pobierano im organy do transplantacji. Nawet zmienili kolor elewacji domu z żółtego na biały, żeby się źle nie kojarzył.

Jednak w czasie wizyty w Ribe urzędników z misji UNMIK dla Kosowa znaleziono w „żółtym domu“ ślady krwi i medykamenty, które wykorzystuje się podczas operacji chirurgicznych. Nie jest też tajemnicą, że zamordowane osoby są pochowane na cmentarzu w Orahowcu po drugiej stronie granicy.

Ponoć serbska prokuratura ma również dowody, że ofiary handlu organami ludzkimi byli więzieni w szpitalach, gdzie leczeni byli członkowie WAK, na przykład w szpitalu w koszarach „Bajram Curri“, w Domu Zdrowia fabryki Coca-Coli w Tiranie czy Szpitalu Psychiatrycznym w więzieniu nr 320 w miejscowości Burrel. No i oczywiście w prywatnych domach w okolicy Tropoje. Porwanych przetrzymywano też do czasu w tymczasowym więzieniu w kopalni Dewa na granicy Kosowa i Albanii. Można się do niej dostać, i od strony serbskiej, i od strony albańskiej.

Chyba teraz opinia publiczna dowie się czegoś więcej o nielegalnych transplantacjach podczas wojny w Kosowie, może również nasi dziennikarze coś napiszą?

Opublikowano Agresja NATO na Jugosławię w 1999 roku, Albańczycy, Albania, Albaniści, Albanistyka, Albanki, Albanolodzy, Albanologia, Bałkany, Belgrad, Dyplomacja, Europa, Gospodarka, Historia, Islam, Jugosławia, Jugosłowianie, Kosowo, Kosowo I Metochia, Ludobójstwo, Mass media, Nauka, Nielegalny handel bronią, ONZ, Prisztina, Przestępczość, Rada Bezpieczeństwa ONZ, Rebelia albańska w Kosowie i Metochii, Republika Serbii, Rozbicie Jugosławii, Samozwańcza Republika Kosowa, Serbia, Serbki, Serbowie, Słowianie, Terroryzm, Unia Europejska, Zbrodnie Wyzwoleńczej Armii Kosowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

MACEDONIA: Me fal „Elito 5“

Oficjalny teledysk pop rockowej „Elity 5“ dla utworu „Me fal“ (wybacz mi) mogę śmiało dołączyć do moich ulubionych. Co prawda ma on już parę lat, ale natrafiłem na niego niedawno na YouTube. Od razu wpadł mi w ucho i odżyły wspomnienia.

Pierwszą płytę CD „Elity 5“ otrzymałem 1999 roku w Kosowie. Pamiętam, że podarował mi ją Albańczyk z Macedonii, który przez Amerykanów był przez jakiś czas oddelegowany do naszej polskiej bazy KFOR. Zapomniałem jak on miał na imię, ale równy był z niego gość. Dużo się od niego dowiedziałem o Bałkanach.

Mam tę pierwszą płytę „Elity 5“ do dzisiaj. Jak wyjeżdżałem potem do Macedonii to usiłowałem sobie kupić kolejne ich albumy, ale jakoś nie miałem szczęścia.

Kto lubi stary bałkański rock z lat 80. i 90. minionego wieku to „Elity 5“ może słuchać, bez zrozumienia słów. W polskim radiu na okrągło puszczają angielskojęzyczne utwory i nikt się tym nie przejmuje, że nic nie rozumie.

„Elity 5“ jeszcze nikt w Polsce nie słyszał. Me fal „Elito“! Bo to dla naszych krytyków muzycznych kapela z „zaświatów“. Oni poza krąg zachodniej kultury nie wychylą się. Dla nich grupy polskie są mało znane, a co dopiero jakieś tam albańskie, macedońskie, serbskie, czeskie czy rosyjskie. Sformatowała ich makdonaldyzacja.

Muzycy „Elity 5“ pochodzą z macedońskiego Tetowa. Są Albańczykami. Arif Ziberi jest wokalistą, Mevaip Mustafi gra na gitarze prowadzącej, Agron Idrizi na basie, Besim Ibraimi na bębnach, a Nexhat Mujovi-Wirusi na syntezatorze. Mujovi jest założycielem tej kapeli i producentem jej albumów. Do podstawowego składu często dołączają inni albańscy muzycy, jak na przykład Valon Gashi (Gaszi) z gitarą solową czy wokalistki z Kosowa Eliza Hoxha (Hodża) i Gentiana Ismajli oraz Florian Mumajesi z Albanii.

Po raz pierwszy pokazali się w 1989 roku, a w rok później ukazał się ich pierwszy album zatytułowany „Elita 5“. W sumie mają już dziesięć. Ostatni to „Ostatni Mohikanie“. Ukazał się w 2014 roku.

„Elita 5“ ma na Bałkanach sporą grupę fanów. Dla mnie to faktycznie elita wśród rockowych grup albańskich. Dużo koncertuje. Natomiast nie lubi pokazywać się na festiwalach. Odmawiają takiego grania. W 2001 roku wystąpili w Tiranie jako suport dla niemieckiego heavy metalowego zespołu „Scorpions“. W 2008 roku zagrali w Tetowie koncert, z którego kilka tysięcy dolarów przekazali dla rodzin ofiar wybuchu w albańskich bazie wojskowej w Gërdec, 15 kilometrów od Tirany. Lubią też koncertować podczas festiwalu piwnego w albańskiej Korçë (Korczy). Co roku są tam zapraszani. Może tam warto pojechać, żeby ich na żywo posłuchać.

Polecam ich hity: „Une e di se ku te dhemb“, „Nuk jam diktator“, „Fol vetem fol“, „Çmendem“ (Czmendem) czy „Degjo“.

Opublikowano Albańczycy, Bałkany, Jugosłowianie, Kosowo, Kosowo I Metochia, Kultura, Macedończycy, Macedonia, Mass media, Muzyka bałkańska, Prisztina, Rozbicie Jugosławii, Skopje, Tirana, Turystyka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj